blogoopera brazylijska o pracy na statku w Warszawie
Blog > Komentarze do wpisu


Odcinek 39 - Dziecko na pokładzie

- A ty kto?! – spytał mnie jakiś facet z paskudnymi tatuażami na rękach, najwyraźniej bardzo zdziwiony moją obecnością……. tu. Nie mam bladego pojęcia co to za miejsce.

Zacznę od początku. Rodzice wpadli na pomysł, żeby mnie na tydzień wysłać do wujka Stefcia, który pływał na jakimś statku, gdzieś w Azji. Ciekawe, czy już się zorientowali, że pomylili statki. W każdym razie od dwóch godzin siedziałam w kącie pokładu na walizce.

- Kim jesteś?! – powtórzył zirytowany.
- Nie widać? – spytałam z niechęcią. Ale na tym statku śmierdzi rybą…
- Nie ruszaj się stąd – zakomenderował, po czym odbiegł. Po chwili wrócił z jakąś kobietą, która zadała mi (a to nowość) pytanie:
- Skąd się tu wzięłaś?- mówiła powoli i wyraźnie, jakbym była nierozumna.
- Pomyliłam statki – odpowiedziałam jej takim samym tonem.
- Aha.

Po chwili stało nade mną z siedem osób, wpatrując się w mnie jak w jakiś okaz w zoo.

- Dobra. Posiedzi tu do jutra, a potem pomyślimy co z nią zrobić – zaproponował jakiś gościu.
- Ok. W takim razie musimy jej wszystkich przedstawić – stwierdziła babka, po czym zwróciła się do mnie. – To jest Bosman, Cook, to są Pierwszy i Drugi, to Chief, a ja jestem Intendentką, ale mów do mnie M…. Sabina – zarumieniła się i spojrzała na Drugiego. -  Teraz się pobaw, a my wrócimy do pracy.

Siedziałam tam chyba z godzinę. Zdążyłam w tym czasie przemalować kawałek podłogi na niebiesko (farba stała za jakimś kontenerem) ale gdy wylałam farbę, zaczęłam się nudzić. Musiałam podjąć drastyczne kroki. Zeszłam pod pokład, gdzie natknęłam się na tego Bosmana i jeszcze jednego faceta, chyba nazywał się Chief.

- Macie wiatrówkę? – spytałam ich rzeczowym tonem.
- Mamy……. po co ci? – Chief spojrzał na mnie podejrzliwie. – A, nieważne. Zaczekaj chwilkę. – Przyniósł mi porządną wiatrówkę. Od razu pobiegłam na pokład.

Strzelało się świetnie, ale raz trafiłam w statek. Nie wiem w jaką część konkretnie, ale chyba w ważną, bo statek stanął.

- Co ty do ciężkiej cholery zrobiłaś?! - wydarł się jakiś gościu, którego nie znałam. Z pomocą nadbiegła Intendentka.
- Ona nie chciała, kapitanie…, to znaczy Wojtku….

- Zabierzcie stąd tego bachora!!! Kto w ogóle pozwolił jej strzelać?! Silnik nie działa! Nie ruszymy przez dobry tydzień!

Za pół godziny zostałam odprawiona. Wcześniej Intendentka, cały czas nawijająca, że nie mogą mnie tak po prostu odesłać, bo się zgubię (jej opinia została przeforsowana w głosowaniu) wyposażyła mnie w prowiant, pelerynę przeciwdeszczową i koc.

- Wsiadaj – burknął Chief wskazując na ponton. Mam wrażenie, że żałował, że pożyczył mi wiatrówkę.
- Papa – pożegnałam z uśmiechem towarzystwo. – Odwiedzę was jeszcze kiedyś!

A statek jak się zepsuł, tak stał.

środa, 24 marca 2010, zuzanna.brozek

Polecane wpisy

  • Odcinek 46 - Cytrynówka Cooka

    Króciutki urlop (a właściwie przedłużony weekend), który był mi w tym roku dany, postanowiłem spędzić na działce. „Postanowiłem” to chyba nieodpowie

  • Odcinek 45 - Formuła Drugiego

    Siedziałem przy biurku bezradnie wpatrując się w ekran komputera. Z ekranu analiza efektywności ostatnich załadunków i wyładunków patrzyła na mnie chyba z równy

  • Przemalowali nas!

    Korporacyjne zmiany na naszym statku postanowiliśmy podkreślić za pomocą nowego wyglądu naszego bloga. Projekt stworzony został przez Andrzeja Budka. Wśród jego

postaci