blogoopera brazylijska o pracy na statku w Warszawie
Blog > Komentarze do wpisu

Odcinek 46 - Cytrynówka Cooka

cookKróciutki urlop (a właściwie przedłużony weekend), który był mi w tym roku dany, postanowiłem spędzić na działce. „Postanowiłem” to chyba nieodpowiednie słowo, gdyż zwykłem tak robić od kilkunastu lat. Jakoś lubię tę działkę i już. Pewnie jeszcze myślicie, że ugotowałem rosół? Otóż nie! Ale o tym może później...

Przyjechał do mnie kumpel – Albert. Kiedyś siedzieliśmy w tej samej szkolnej ławce, ale później nasze drogi się rozeszły. Finał tej historii jest taki, że ja gotuję w kuchni znajdującej się pod pokładem, a on jest członkiem Rady Morskiej. No cóż, takie życie.

I tak siedzieliśmy sobie wieczorkiem na ganku przy świetle lampy naftowej i popijaliśmy cytrynówkę.

Jeden kieliszeczek, drugi, trzeci ....

...no i na szczerość mi się zebrało.

- Kurde, zazdroszczę ci stary – walnąłem prosto z mostu.
- A czego niby zazdrościsz? – wyraźnie zdziwił się Albert.
- No wiesz, wysoko zaszedłeś. Pensja na pewno odpowiednia, od razu świat inaczej musi wyglądać. A u mnie? Stara bida. Byle tylko rachunki zapłacić. W dodatku ta cholerna robota. Gotowanie z byle czego dla wszystko-jedzących marynarzy. Rzygać się chce. Szlag mnie trafia jak o tym wszystkim myślę.

Czwarty i od razu dla równowagi piąty.

- Powiem ci tak: chrzanisz człowieku i to nawet nie wiesz jak bardzo! – odparł wzburzony nieco Albert. - Źle ci jest? Pensja jest? Jest! Stresujesz się w tej pracy? Nie! Masz dobre relacje z innymi? Masz! Czego chcieć więcej? Polej lepiej!

Nalałem starannie do obydwu kieliszków, idealnie po sam brzeg. Nie wiem jak to się dzieje, ale zawsze im więcej wypiję, tym pewniejszą mam rękę.

- No tak, ale przyznasz, że kaskę dobrą trzepiesz, co?
- Ja wiem, taka tam...
- Do tego służbowy, samo-tankujący i reperujący się samochód, komórka, premie, delegacje. Można pożyć?
- Eee tam stary, pi#przysz jak potłuczony! Tyle ci powiem. Może i kasę mam, ale za jaką cenę? Powiem ci coś: nienawidzę swojej pracy! Pracuję z samymi cwaniakami, którzy tylko myślą jak mnie przerobić. Każdy dzień to walka i szarpanina. Pracuję od wakacji do wakacji. A czas pomiędzy nimi jest jakimś koszmarem. Rozumiesz? Nie-na-wi-dzę!

Szósty.

- Mówię ci, mieszaj w tych garach i się niczym nie przejmuj. Życie masz tylko jedno – spuentował swoją myśl Albert.
- No ja właśnie o tym mówię...
- Dobra Mat, zmieńmy płytę. Polej. Cytrynówka wyśmienita! Masz talent chłopie. A co tam u żony i syna?
- A wyjechali do teściów na wieś.
- Kurczę, wyjedźmy może z naszymi rodzinami gdzieś razem, co? Może na narty do Włoch? Przeglądałem ostatnio sobie w pracy oferty biur podróży. Naprawdę można coś fajnego wyhaczyć. Za dwa tysiące od osoby masz wszystko: przelot, nocleg. Co ty na to?
- Yyyy, no może i tak... Ale wiesz... noooo.... nie mam nart – rzutem na taśmę znalazłem jakieś sensowne wyjście z sytuacji.
- To żaden problem. Zaraz poszukamy. Napijmy się.

Siódmy.

Sięgnął do torby i wyjął komputer.

- Zobaczmy, co my tu mamy...
- To ty masz w tym czymś internet? – jakoś nie nadążam chyba za dzisiejszą technologią.
- No taaaa, dostałem. Ale badziew. Strasznie wolny jest... Czekaj, czekaj, czekaj... O, tu są fajne dechy, patrz! – i z w wyrazem triumfu obrócił monitor w moją stronę.

narty

- Tysiąc siedemset. Spoko cena. Zamawiać? – Albert przesunął kursor myszki nad przycisk „Kupuj”.
- Ej no wstrzymaj się chwilkę, może poszukam gdzieś jeszcze? Może na giełdzie, czy co?
- A tam na giełdzie. Szajs tam sprzedają. Jest taka jedna generalna zasada, której zawsze się trzymaj: jeśli nie masz pieniędzy, to nie stać cię na tanie rzeczy, rozumiesz? Potem to się psuje, naprawa kosztuje i tyle z oszczędności. Kup raz, a dobrze i masz super sprzęcik na lata. Zamawiać?
- Poczekaj, poleję!

Polałem. Rękę już miałem tak pewną, że spokojnie mógłbym operować. Podniosłem lekko zroszony kieliszek z cytrynówką. Spojrzałem na niego pod światło płynące z lampy naftowej. „Nie stać mnie na tanie rzeczy” – ładnie powiedziane. Ale chyba się nie rozumiemy. Naprawdę wiele się zmieniło od czasów szkolnej ławki.

Ósmy. Wypiłem co prawda sam, ale też liczę.

- No to co, zamawiać? – niecierpliwił się Albert.
- Pójdę po nową butelkę.

„Nie stać mnie na tanie rzeczy”. Chyba wytatuuję sobie to na plecach. Moje motto życiowe. W mordę, syty głodnego nie zrozumie... Szybki kurs do zamrażarki i wracam z nową butelką zimnej jak serce szatana cytrynówki. Krok miałem już pewny jak linoskoczek.

- Wiesz, ostatnio jak byłem na wakacjach, poszedłem raz do wypożyczalni desek windsurfingowych – Albert niby zmienił temat, ale jakby cały czas mówił o tym samym. – No i tak sobie patrzę na tego gościa wypożyczającego deski. Siedzi sobie na plaży, patrzy na morze i na te pływające deski. No i czego chcieć więcej? To jest życie, stary! Ja się ciebie pytam, czego chcieć więcej? A nie to wieczne użeranie się z kretynami w Radzie Morskiej. O, cytrynówka! Polej.

Ledwo nalałem, od razu wypił nie czekając na mnie. Więc cały czas liczę jako ósmy.

I tak sobie siedzieliśmy. Dziewiąty, dziesiąty i jedenasty.

- Ej, ty no staryyyy – Albertowi  już wyraźnie rzuciło się na mowę. - A wiesz, że no... bo eee, ci koło mnie, no wiesz, co mieszkali... no sąsiedzi! To że oni się wyprowadzili? A nie chciałbyś mieszkać koło mnie? Naprawdę fajny dom. Mieszkalibyśmy koło siebie, częściej byśmy tej pyssszzzzniutkiej cytrynówki próbowali. Teraz ceny nieruchomości lecą, jak to się mawia, na łeb na szyję. No i?
- Ejjjjj, staryyyy – bynajmniej linoskoczkiem już nie byłem. – Skończmy na moment z tym kupowaniem. Włączę jakąś tą,  tę... tą muzykę. Poczekaj... to nieee, to nieee. O, znalazłem coś  akurat na mój nastrój. Czekaj, gdzie jest.... PLAY!

No i na tym mój zapis się skończył. Ale mógł być i dwunasty. Nawet na pewno był.

Następnego dnia Albert wyjechał. Wyjechał swoim samo-tankującym się samochodem, ze swoim komputerem,  wakacjami, nartami i naukami...

Tak się poprzedniego dnia tą cytrynówką urządziliśmy, że na śmierć zapomniałem o przygotowanej na grilla karkówce. A o karkówce więcej tu:


piątek, 20 sierpnia 2010, bartosz.kozlowski

Polecane wpisy

  • Przemalowali nas!

    Korporacyjne zmiany na naszym statku postanowiliśmy podkreślić za pomocą nowego wyglądu naszego bloga. Projekt stworzony został przez Andrzeja Budka. Wśród jego

  • Odcinek 44 - Papuga’s trouble. Opowieść Małej.

    Papuga zaczynała działać mi na nerwy. Jakaś mało rozmowna była. - Powiedz coś! Ja mam już dosyć twojego towarzystwa! Nic nie mówisz od dwóch minut i nie wiem, c

  • Odcinek 43 – Zwojenia

    - Gotowanie rosołu jest strasznie nudne – rzuciła Mała. – Przygotowywanie gazetki pokładowej było spoko, ale robienie rosołu jest beznadziejne. - W

Komentarze
Gość: expat, 217.10.60.*
2010/10/29 13:28:08
R.I.P
-
Gość: frowyz, 94.42.133.*
2010/11/16 10:08:39
no i blogoopera zakonczyla zywot...
-
2010/12/06 22:17:30
Witajcie,

sprawy się jakoś tak potoczyły, że statek się jakby zatrzymał. Zobaczymy co będzie dalej. Jeśli ruszymy znowu, z pewnością się o tym dowiecie :)

pozdrawiam,
Bartosz Kozłowski
-
Gość: frowyz, 94.42.133.*
2010/12/10 06:33:26
Bylo by milo gdyby statek znowu prul korporacyjne fale...
-
Gość: frowyz, 94.42.133.*
2011/02/03 12:11:08
W promieniach zachodzącego słońca wychodziliśmy w morze z portu w Gdyni Mój piękny Ratownik pruł przybrzeżne fale swoim smukłym dziobem Pełnię szczęścia zakłócał tylko Młody Stał obok mnie i gapił się bezmyślnie w dal. Pomrukiwał coś pod nosem i rytmicznie kiwał się w przód i w tył. Nie powiem, zaczynało mi to działać na nerwy
- Młody czy Ty nie masz nic do roboty? zapytałem go znienacka.
Spojrzał na mnie tym swoim bezmyślnym wzorkiem i powiedział:
- Zasadniczo wszystkie powierzone mi obowiązki już wykonałem.
Zasadniczo to mogę Cie kopnąć w d pomyślałem. Postanowiłem go ignorować i cieszyć się chwilą. Jednak moja Nemezis znowu się odezwała:
- A po co my w ogóle wypływamy? Przecież ich już dawno rybki obgryzają
Spojrzałem na Młodego z wyższością i spytałem:
- Młody a jakie są nasze obowiązki?
-Poszukiwać i Ratować- Młody jakby się trochę wyprężył ale oni ostatni raz się odezwali 20 sierpnia Kapitanie, to ponad 5 miesięcy temu już ich dawno rybki
- Młody, sam mówisz Poszukiwać i Ratować. Więc my właśnie zaczynamy szukać. A jak znajdziemy to będziemy ratować. Ot i cała filozofia
-Ale kapitanie ich już dawno rybki
No co za cymbał. Rybki i rybki A kogo to obchodzi? Wychodzimy wreszcie w rejs, kasa się zgadza, ktoś zadecydował, że mamy ich szukać i już. Jak będzie trzeba to uratujemy te rybki co ich zjadły. Byle by tylko góra była zadowolona. A swoją drogą ciekawe co tam na tym statku było, że im tak zależy? Taa będzie trzeba popytać.
Na razie jednak stałem i wpatrywałem się w zachodzące słońce. Młody chyba też poczuł ten nastrój, bo chwilowo milczał.
-
Gość: kotowtom, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/14 11:23:00
Nie wierzę w brak zdarzeń na pokładzie, ale proszę - opiszcie je :-). Może jakiś sztorm zakłócił porządek w sterówce? A może nie planowana w budżecie rocznym awaria w maszynowni ?
-
2011/02/22 16:29:48
Witajcie,

Na razie trochę nasze drogi się rozeszły, ale może się znów 'spotkamy' :)

frowyz = roześlę odcinek od reszty załogi. Na pewno im się spodoba!

Bartek aka Cook
-
Gość: Kawen, *.warszawa.mm.pl
2011/04/07 17:24:33
Piraci zajęli statek i nie ma łączności!
-
Gość: Barbara Orszulka, *.wroclaw.vectranet.pl
2011/10/11 14:01:59
Witam,

Rusza czwarta edycja konkursu Najlepszy polski blog firmowy roku 2011. Celem konkursu jest wartościowe wykorzystywanie social media. Biorą w nim udział m.in. takie firmy jak mbank, play czy cropp. Udział w konkursie jest bezpłatny. Jak co roku, przewidujemy seminarium z wręczeniem nagród oraz możliwością podzielenia się doświadczeniem.
Wystarczy zgłosić blog firmowy w komentarzach do wpisu blogifirmowe.wordpress.com/2011/09/26/4th-edition-zgloszenia-do-konkursu-najlepszy-polski-blog-firmowy-roku-2011/. Zapraszam do udziału!

Pozdrawiam,
Barbara Orszulka
-
Gość: adam, *.dynamic.chello.pl
2012/05/25 15:25:25
Smutna prawda - Pieniądze są nie ważne ale bez pieniędzy wszystko to...
-
blazejt6
2014/03/17 19:03:56
pieniądze nie grają roli...
-
b.doniaa
2014/04/03 09:29:53
A dla mnie liczą się praktycznie tylko pieniądze!
-
bosakk0
2014/04/03 10:51:37
Super wpis :D
-
ewakowal8
2014/04/07 16:01:52
Nie lubię cytrynówki
-
marysia.kaa
2014/04/08 14:06:54
A ja cytrynówkę uwielbiam!
-
blazejt6
2014/06/16 15:28:05
wolę denaturat...
-
ewakowal8
2014/07/18 17:31:25
No i po ptokach!
postaci