blogoopera brazylijska o pracy na statku w Warszawie
RSS
wtorek, 22 grudnia 2009

matFrom: Mat
To: Dobrochna
Subject: Życzenia Świąteczne

Witaj,

Korzystam z okazji, że znalazłem jakąś kafejkę z dostępem do internetu. Nawet nie wiedziałem, że tu wiedzą, czym jest internet ;)

Co tam u Was słychać? U mnie wszystko w najlepszym porządku. Nasz ostatni rejs okazał się dużym sukcesem. Wygraliśmy z konkurencyjnym statkiem, dzięki czemu udało się sprzedać cały towar i to po dobrej cenie. Na statku panuje ogólna radość. Mieliśmy wielką imprezę z okazji wygranego wyścigu. Teraz odpoczywamy przed kolejnym rejsem. Mam nadzieję, że okaże się dla nas równie udany!

Co słychać u Kubusia? Rośnie chłopak? Mam nadzieję, że zbiera w szkole dobre stopnie. Jest przecież zdolny (tylko trochę leniwy).

Czy prezenty dotarły? Mam nadzieję, że tak i że będą się podobały. Szkoda, że nie będę mógł pomóc w przygotowywaniu świątecznej kolacji, ale taka praca. Wiesz, jak jest...

Właśnie! Wszystkiego najlepszego z okazji zbliżających się Świąt. No i Szczęśliwego Nowego Roku!

Już niedługo wrócę. Zleci szybciej, niż Ci się wydaje!

Buziaki,
Twój Mat.

PS: koniecznie podrap ode mnie Dorę za uchem!

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

From: Dobrochna
To
: Mat
Subject
: Re: Życzenia Świąteczne

Witaj Miśku,

U nas wszystko dobrze. Kubuś rośnie. Niedługo będzie już tak duży jak ty. Pan od WF-u dopisał go ostatnio do sekcji koszykarskiej! Jest z niego bardzo zadowolony. Podobno bardzo przykłada się do treningów i robi duże postępy. Możliwe nawet, że trafi do reprezentacji szkoły! No cóż, czas spojrzeć prawdzie w oczy – fizykiem jądrowym już chyba nie zostanie, ale może za to będzie sławnym koszykarzem?

Dorę to zabierasz ze sobą w następny rejs. Jak tylko wyjeżdżasz, robi się nie do zniesienia! Szarpie na smyczy jak szalona, nie opuści żadnej okazji do bójki. I kaganiec na mordzie wcale jej w tym nie przeszkadza.

Prezenty dotarły. Leżą już pod choinką. Jest nawet coś dla Ciebie! Nie martw się, prezent będzie tu na Ciebie czekał, choć czy choinka tyle wytrzyma – wątpliwe.

Szkoda, że kolejną Wigilię spędzimy osobno. A w tym roku przyjedzie do nas wielu gości. Nawet Twoi rodzice obiecali, że wpadną. Także roboty z przygotowywaniem Świąt mam mnóstwo.

Aha, prześlij mi ten swój przepis na śledzie w śmietanie (ten z goździkami i cynamonem).

Muszę kończyć, bo chyba kapusta się przypala...

Całus,
Dobrochna

 

23:46, bartosz.kozlowski
Link Komentarze (5) »

Zgodnie z regulaminem konkursu umieszczam link:

http://www.blogroku.pl/ahojpracy,gw8xc,blog.html


Bartosz Kozłowski

09:44, bartosz.kozlowski
Link Komentarze (1) »
środa, 09 grudnia 2009

intq- Szałowo wyglądasz w tym garniturku! Chociaż właściwie… to ja chyba wolę trochę mniej oficjalne, takie , wiesz… tropikalne klimaty.
- Proszę Cię, już jestem spóźniona. Matko! Muszę złapać rykszę, 10 minut!
- Puszczę Cię pod warunkiem, że powiesz z kim idziesz flirtować, zalotnico.
- Nic Ci nie powiem. Flirtuję tylko z Tobą i to zauważ, potajemnie.
- Moni, co Ty opowiadasz! Przecież i tak wszyscy wiedzą. Uparłaś się na lądowe randki w tej romantycznej norze z widokiem na ścianę, ale to nie zmienia faktu, że ludzie mają oczy, nie mówiąc o zmysłach. Moni moja najsłodsza, pocałunek za wyswobodzenie z uścisku…

Matko, jaki on jest boski. Profesjonalistkę zgrywam, a najchętniej rzuciłabym w diabły te garniturki.

- Dobra. Idę. A! Przestań do mnie mówić „Moni”, to do mnie zupełnie nie pasuje. See you.

Tylko 10 minut! Nie znoszę się spóźniać. Ryksza, gdzie jest jakaś cholerna ryksza!

- Ryksza! Ship Inn Hotel, pędem.
- Dobra paniusiu, spokojniutko, koreczek miniemy boczkiem, boczkiem… - Rykszarz coś tam bełkotał pod nosem całą drogę. Nawet dobrze, zapadłam się w to jego miauczenie jak w mantrę. Koniecznie musze ochłonąć. Zupełnie zwariowałam. Romans w pracy! Gdzie tam romans, przecież ja oszalałam na jego punkcie, wolę nie myśleć co będzie dalej. Właśnie! Co będzie jak wypłyniemy na morze? Od dwóch tygodni zbijamy bąki, klimaty jak na studenckich wakacjach. Mmmm, do tego te randki w hotelu, czadowa historia…
- Paniusia płaci, jesteśmy.

Wyskoczyłam z rykszy, potknęłam się i ups… wpadłam na jakiegoś przystojniaka.

- Przepraszam Panią, chyba wpadłem pod nogi. Wszystko w porządku?
- Tak, dziękuję – rzuciłam w biegu i pognałam do lobby baru.

Szefowa już czekała. Jak zwykle spokojna i nienagannie uczesana. 200% profesjonalnej kobiety biznesu.

- Witaj Sabina. Cieszę się, że już jesteś. Mamy jeszcze parę minut dla siebie. Jak atmosfera na statku? Załoga chyba musi być w znakomitej formie po takim sukcesie. A jak nowi? Jak sobie radzi Drugi? Zasymilował się?
- Znakomicie – wręcz znakomicie się zasymilował, strzał w dziesiątkę kochana moja, nie mogłaś lepiej zacząć tej rozmowy – Załoga w porządku, choć myślę, że Kapitan celebrując sukces trochę mało zatroszczył się o szeregowych pracowników.
- A widzisz! Podobnie myślimy. Nie umknęło to naszej uwadze. Od jakiegoś czasu mamy wrażenie, że Kapitan koncentruje się na rozkładaniu kart swojej kariery, a jakoś umyka mu właściwy zakres odpowiedzialności. Trzeba się skupić na celach, sytuacja ekonomiczna wymaga dyscypliny i konsekwencji w działaniu. O! Jest i nasz gość, pozwól, że Ci przedstawię…

Nieee, to ten przystojniak sprzed hotelu. Czarna seria. Zaraz spadnę z krzesła.

- Sabina, to jest Kapitan Jang - Orłowski, Wasz Nowy Kapitan.

Tak. Czarna seria.

- Bardzo mi miło – wyjąkałam – Rozumiem. Nowy Kapitan. Starego mam utopić? – ale pojechałam, teraz to już mam przerąbane.
- Fantastyczne poczucie humoru! Prawdziwy z Pani marynarz! Bardzo mi miło Panią poznać, jestem pewny, że będzie nam się znakomicie pracowało.

Taaak, fajnie nam się będzie pracowało. Umarł król, niech żyje król. Ktoś pomyślał ile lat jest z nami Stary? Może już dawno należał mu się ten awans do Rady Morskiej, tylko jak zwykle wszyscy przespali lata jego największej motywacji. Przepraszam – SAMO-motywacji. O innej nie ma tu mowy. Święta Centrala potrafi tylko głowy ucinać. A Pierwszy?! Matko, on dostanie zawału! Przecież już od dłuższego czasu to on praktycznie dowodził. Już się więcej nie odważę zrobić żadnej ankiety satysfakcji załogi… Będzie masakra, a Związki będą rosły w siłę.

- Sabina, co do odejścia Starego, przepraszam Kapitana – Szefowa nagle wyrwała mnie z zakamarków mojego marynarskiego poczucia humoru. Szczęśliwie spuściła z oficjalnego tonu – zaraz wszystko omówimy. Plan jest taki: zjemy spokojnie lunch, porozmawiamy swobodnie, omówimy kolejne kroki pożegnania Kapitana i wprowadzenia Pana Janga – Orłowskiego. Za kilka godzin dotrzemy razem w trójkę na statek i wszystko załatwimy. Dobry plan?

- Znakomity.

Muszę jeszcze jakoś dać znać Drugiemu, żeby dotarł na statek przed nami. Będzie afera, jak go nie będzie. Jak się ten Nowy nazywa? Jang – Orłowski, co to jest? Owoc przyjaźni polsko-chińskiej??

11:34, kinga_wiszowaty
Link Komentarze (2) »
środa, 02 grudnia 2009

cookSiedzieliśmy z Bosmanem czekając na niczego nieświadomego kandydata, który miał zostać członkiem Rady Rejsu. Bosman wyraźnie nie był zachwycony moim pomysłem.

Stuk puk.
- Wejść – rzuciłem.
W drzwiach stanął majtek Szczurek. Jak się zwał – tak właśnie wyglądał. Szczurek.
Bosman oparł głowę o ręce. Po chwili powiedział cicho do mnie:
-Stary, masz 60 sekund, aby mnie do tej niemoty przekonać.

- Witaj Szurek, usiądź proszę – skoro miałem do dyspozycji 60 sekund, to postanowiłem nie tracić czasu. – Powiedz mi stary, tak szczerze, jak ci się widzi przyszłość naszego statku?
- Że co? Noooo .... to ja na to pytanie...yyyy... to nie wiem... – odpowiedział ściskając nerwowo swoją czapkę w dłoniach.
- Dobrze, to może inne pytanie: Kim chciałbyś być za 10 lat? Jakie masz plany? Co chciałbyś w przyszłości robić?
- Planyyyyy.... moje plany.... no to takie tam, wiadomo, normalne, jak wszyscy, nie?
- No to na koniec pytanie z zupełnie innej beczki. Co znaczy twoim zdaniem taki zwrot: „pociągać za sznurki”
- A nie no, to takich to ja nie wiem, no po prostu nie powiem... – to pytanie ewidentnie dobiło Szczurka.

W miarę postępu naszej ‘konwersacji’ Bosman zaczął powoli podnosić głowę. Jego oczy robiły się coraz większe i większe. W końcu nie wytrzymał – wstał z miejsca i podszedł bliżej Szczurka.
- Dobra, a teraz takie zadanie: zrób 20 pompek – wydał stanowczą komendę.
- OK szefie, wreszcie coś konkretnego – odpowiedział Szczurek i błyskawicznie zabrał się do realizacji polecenia.
Bosman odwrócił się w moją stronę. Na twarzy malował mu się wyraz najwyższego uznania.
- Co, nadaje się? – zapytałem.
- Nadaje się? On jest idealny! Nie je, nie pije, a chodzi i bije. Nie zadaje pytań, nie szuka odpowiedzi, wykonuje polecenia bez zająknięcia. Ty masz jednak łeb!
Odwrócił się znów w stronę Szczurka.
- Dobra, daruj sobie te pompki. Zadanie zaliczone. Mamy dla ciebie propozycję nie do odrzucenia. Zakładamy z Cookiem na statku Związek Zawodowy. Chcemy, abyś wspólnie z nami wszedł do Zarządu Związku. Jesteś pracowity – poradzisz sobie. Co więcej, z naszego ramienia zostaniesz także członkiem Rady Rejsu. Co ty na to?
– To znaczyyyy.... no czy ja wiem?... No a co to znaczy, bo nie bardzo to wiem..... – umysł Szczurka znów najwyraźniej zaczął się przegrzewać.

Nie mogłem na to patrzyć. Musiałem chłopakowi wyprostować sytuację, bo groziło, że zaraz zacznie mu z uszu dymić.

- Słuchaj, to w rzeczywistości jest bardzo proste. Na statku szykują się duże zmiany. Naszym (moim i Basmana) zdaniem bardzo duże. Nie owijając w bawełnę chcesz, aby wylali cię z roboty na zbity pysk?
- No jasne, że nie! – odpowiedział przerażony Szczurek.
- W takim razie podpisz tu..... i tu........ i tu! I to wszystko. Od tej pory jesteś już bezpieczny. Nikt cię nie wywali.
-Tylko pamiętaj, że w związku z naszym planem należy zachować szczególną dyskrecję – dodał Bosman.
- To znaczy? – zapytał ciągle jeszcze zszokowany Szczurek.
- To znaczy morda w kubeł! – odpowiedziałem tak prosto i czytelnie, jak tylko potrafiłem. – No i w dowód naszego uznania paczka Ekstra Mocnych dla ciebie. To tyle na razie. Wkrótce pojawią się kolejne instrukcje. Dzięki jeszcze raz. A teraz – odmaszerować!

Nie musiałem drugi raz powtarzać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------

Chcesz zostać członkiem Związku Zawodowego Marynarzy Naszego Statku Navigare? Nic prostszego. Zapraszamy na Facebook. Wspólnie zbudujemy postulaty naszego Związku :)
Kliknij na ten link:
http://infobot.pl/r/1xC9
-------------------------------------------------------------------------------------------------

STATUT
Związku Zawodowego Marynarzy Naszego Statku Navigare

Rozdział I

Postanowienia ogólne

§ 1
Związek Zawodowy Marynarzy Naszego Statku Navigare, zwany dalej Związkiem, jest organizacją powołaną do reprezentowania oraz ochrony praw i interesów zawodowych swoich członków

§ 2
Siedzibą Związku jest nasz statek.

§ 3
1) Związek działa na terenie wszystkich mórz i oceanów.
2) Zakresem swego działania Związek obejmuje wszystkich, którzy zapisali się na naszej stronie Facebook poprzez użycie funkcji ‘zostań fanem”.

Rozdział II

Cele i zadania Związku

§ 4
Celami Związku są:
1) sprawienie, aby Cook, Bosman oraz Szczurek byli NIE-DO-RUSZENIA!
2) w miarę możliwości postaranie się, aby inni członkowie Związku też byli nie-do-ruszenia.
3) ograniczenie godzin pracy
4) zwiększenie wynagrodzenia marynarzy

§ 5
Do zadań Związku należy:
1) włażenie Kapitanowi na głowę, gdy ten tylko wymyśli jakąś chorą strategię (nie widać go ostatnio, więc znów coś knuje)
2) przeciwdziałanie chorym ambicjom Pierwszego (jeśli stara go w domu ciśnie, to już jego problem, nie nasz)
3) ogólna obserwacja działań Intendentki, której rola na naszym statku jest przez nas jeszcze nieodgadniona
4) torpedowanie idiotycznych oszczędności, które wypływają od Mechanika (im częściej siedzi w maszynowni tym lepiej dla niego i dla reszty załogi)

PS: z Drugim do odwołania nic nie musimy robić. Dopóki pacyfikuje go Intendentka, jest dla nas całkowicie nieszkodliwy.

Rozdział III

Prawa i obowiązki członków Związku

§ 6
Członek ma prawo:
1) uczestniczyć w zebraniach Związku,
2) informować Zarząd Związku o wszystkich podejrzanych sprawach, które dzieją się na statku
3) zwracać się do Zarządu Związku z prośbą o pomoc, jeśli dzieje mu się jakaś krzywda (a w szczególności gdy znów został orżnięty podczas wyliczania premii kwartalnej)

§ 7
Członek Związku obowiązany jest:
1) regularnie płacić składki
2) nie wychylać się!
3) składać się na Extra Mocne dla Zarządu Związku
4) głosować za wszystkimi postulatami wysuwanymi przez Zarząd
5) manifestować swoje niezadowolenie podczas wieców i pikiet organizowanych przez Zarząd, jeśli Zarząd tak zaleci

Rozdział IV

Kwestie personalne

§ 8
1) do zarządu Związku wchodzą: Cook, Bosman i Szczurek, co automatycznie czyni ich NIE-DO-RUSZENIA! Tym samym zrealizowany zostaje cel Związku ujęty w § 4 pkt 1
2) Przewodniczącym Związku zostają jednocześnie Bosman i Cook
3) Szczurek nie jest przewodniczącym (sorry Winnetou!), ale w zamian za to wejdzie w skład Rady Rejsu jako nasz przedstawiciel

12:04, bartosz.kozlowski
Link Komentarze (2) »
postaci